Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
×

:iconbrioszka: More from brioszka


More from deviantART



Details

Submitted on
August 26, 2013
File Size
11.9 KB
Link
Thumb

Stats

Views
454
Favourites
12 (who?)
Comments
14
×
Tego dnia nawet słońce nie śmiało pokazać się choć na sekundę. Kryło się za gęstymi i ciężkimi burzowymi chmurami, i czekało, aż nadejdzie lepsza pora. Ale czy może ona nadejść w najbliższym czasie? Niewiele osób miało nadzieję, a już na pewno nie Felicja.
W zamku zapadła głucha cisza. Podobnie jak i na królewskim dworze. Wszyscy czekali na deszcz. Liczyli, że kiedy zimne krople obmyją ich pochmurne twarze to i emocje pójdą precz. Tak więc, tkwili w zadumie i w ciszy. Męczącej ciszy. Takiej, która aż jęczała roznosząc się po długich korytarzach, zaglądając do każdej komnaty. Do komnaty i samej królowej. Komnaty, w której ścianach już nigdy nie obije się jej serdeczny śmiech, donośny krzyk czy subtelne kichnięcie. A ostatnio tylko to było słychać…
Okna otwarte były jak najszerzej. Chłodne powietrze wpadało do środka, łaskotało zasłony. Panował należyty półmrok. No i cisza. Na bogatej sofie, zwieńczonej aksamitnymi, haftowanymi poduszkami siedziały dwie osoby. Dookoła ich pozostawione w chaosie bronie i peleryny.
Już nie płakała. I tak miała wrażenie, że płynie pod nią nowa Wisła. Włosy związane cienkim rzemykiem z tyłu głowy, nie utrzymały się na długo i pojedyncze złote kosmyki przykleiły się do rozżarzonych policzków. Oczy nie błyszczały radością i bohaterstwem, a jedynie smutkiem, i łzami. Zacisnęła wargi w wąską kreskę. Oddychała głęboko, myślała. Polska straciła matkę. Znowu.
Ale ją kochała inaczej. Inaczej niż Dobrawę, niż Annę. Jadwiga była niepowtarzalna. I taka młoda… Zbyt młoda by umierać. By zostawiać Felicję samą. Bez matki.
Zacisnęła mocniej pięści na zielonym kubraku i zamknęła spłakane oczy. Sen. Tak bardzo by jej teraz pomógł. Litwin począł znów głaskać ją po głowie i po plecach. W jego objęciach czuła się bezpieczna i on to wiedział. Wiedział też, że Korona jest silna i poradzi sobie ze wszystkim. Ale teraz potrzebowała wsparcia. On był jej wsparciem.
Mieli oboje takie same oczy. Zielone. Pełne odwagi i śmiałości. Widać było w nich śmiech, pewność siebie. Czasami szaleństwo. Patrzyły na świat jak na łakomy kąsek. Przenikliwe, szczere.
Płynęła w nich ta sama krew. Zawsze pierwsi rwali się do walki lub bójki.
Łączyło ich jeszcze wiele. Tyle wspólnych cech, zachowań, zwyczajów.
Stworzeni dla siebie.
Uśmiechnęła się i podała mu pled.
- Chyba zasnęła.
- Właśnie widzę, Bogu dzięki. A w zasadzie, tobie… Zostań z nią.
- Tak zrobię.
Zebrała chusty z oparcia i wyszła na korytarz. Szła szybkim krokiem, chciała zamienić kilka słów ze służbą. Dotarła właśnie do schodów, kiedy zobaczyła kobietę w białym fartuchu biegnącą w jej kierunku.
- Panienko Hedervary – zdała się na coś pomiędzy krzykiem a szeptem.
- Słucham?
Węgry, zdziwiona jej lekko przestraszonym wyrazem twarzy, sama otworzyła szerzej oczy.
- Krzyżaki przyszły, Krzyżaki!
Eliza z niechęcią spojrzała na koniec holu, gdzie znajdowały się ciężkie żelazne drzwi.
- Proszę to do praczki, ja się nimi zajmę.
Służka, nadal podenerwowana, pospieszyła w drugim kierunku, zostawiając dziewczynę samą. Uderzenia nie ustępowały. Przewróciła oczami i podeszła do wejścia. Odpięła łańcuch i jej oczom ukazał się wysoki mężczyzna w błyszczącej zbroi z białym płaszczem z czarnym krzyżem, przypiętym niedbale do boku, po którym spływała woda. Już padało. A w zasadzie lało.
- Wejdź.
- Gdzie jest? – zdjął rękawice i palcami przeczesał mokre włosy. – Korona.
- W miejscu niedostępnym dla ciebie. – odparła z wyższością i stanęła na stopniu. – W jakim konkretnym celu przywiozłeś tutaj swoją osobę?
- Dostaliśmy wiadomość, przyjechałem jak najszybciej…
- W jakim celu? – zmarszczyła gniewnie brwi. Wiedziała dobrze, że Gilbert bał się jej jak poganie chrystianizacji.
- Chcę ją zobaczyć. Czy wszystko z nią w porządku…
- Wiesz –przerwała mu wchodząc coraz wyżej- trudno powiedzieć. Straciła opiekunkę, jak myślisz, co czuje?
Sarkazm zabolał albinosa, który bez żadnego pozwolenia podążył  za nią.
- Mówisz tak, jakby to była moja wina. – wysapał wspinając się po schodach. Co jak co, ale pełne uzbrojenie nie należało do najlżejszych rzeczy. Węgierka zatrzymała się na piętrze i spojrzała nań obojętnie.
- Nie pozwoliłam ci wejść.  
Zakon stanął tuż przed nią i rozejrzał się po holu pogrążonym w półmroku.
- Słyszałem już to kiedyś z twoich ust - tak, mężczyznę (albo raczej młodzieńca) nadal bolało to, że dziewczyna wyrzuciła go na przysłowiową wycieraczkę. Pierwsza w jego życiu prawdziwa klęska i to z takim oddźwiękiem.
Dziewczyna posłała mu spojrzenie pełne satysfakcji i uśmiechnęła się kącikiem ust. Nieświadomie ruszyła w kierunku komnaty Korony.
- Pierwsza porażka, podejrzewam. Skoro aż tak mi to lubisz wypominać.
Gilbert podążył tuż za nią, wciąż rozglądając się uważnie po korytarzach zamku.
- Nie martw się, historia lubi się powtarzać…
- W takim razie lepiej trzymaj się z daleka od moich ziem. I Korony.
Albinos naprawdę nie miał ochoty na kłótnię. Nie miał teraz do tego głowy. Jego wszystkie myśli skupiały się teraz wokół drobnej blondynki, którą miał nadzieję zobaczyć. Toteż starał się jedynie zagadać Węgierkę, licząc, że doprowadzi go ona do tej nieszczęsnej komnaty. Taki miał plan bynajmniej. Nie wiedział, że jest ona tak łakoma na przechwałki i ich nudnawa rozmowa przerodzi się w… sprzeczkę.
- Możesz być pewna, nigdzie się stąd nie ruszam.
- Co ty powiedziałeś?
- Powiedziałem, że tutaj zostaję. Nie wracam się w głąb kontynentu…
- Rozumiem, boisz się kolejnego wygonienia przez kobietę.
- Wybacz. Co?
- Boisz się jakichkolwiek wybryków, bo wiesz, że Korona wtedy ciebie wygoni. A z taką renomą ziemi to już nigdzie nie dostaniesz.
Po korytarzu roznosiły się ich podniesione głosy. Co chwila pokonywali zakręty i kolejne odległości. Elizavieta nie zauważyła, kiedy oboje przyśpieszyli kroku i teraz jej obcasy głucho stukały o płyty.
- Hej! Miałeś przecież nie iść za mną.
- Jesteś taka spostrzegawcza i bystra, że sama mnie do niej prowadzisz.
- Masz natychmiast opuścić ten zamek! Bo zadzwonię po stra-
- I co im powiesz? Że goni cie po korytarzu Zakon Krzyżacki?
- Przestań mnie gonić!
- Sama uciekasz.
Wymiana zdań pewnie trwałaby dłużej gdyby nie ogromne drewniane drzwi, na które Węgierka prawie wpadła. Zatrzymała się, a jej wielkie zielone oczy spotkały czerwone.
- Nie zrobisz tego, nie wejdziesz tu. – wymamrotała po nosem.
- Dlaczego? Przecież drzwi mają klamkę, co w tym trudnego? – położył bladą rękę na mosiężnym uchwycie i bardzo zdziwiony spojrzał na nią.
- Nie – położyła swoją dłoń na jego i usilnie starała się, aby go puścił.
- Tak. Zobacz – nacisnął ją powoli i wtedy Węgierka rzuciła się na niego. Złapała go za obie ręce i zaczęła szarpać się.
- NIE WEJDZIESZ TUTAJ! NIE MOŻESZ!
- NIBY DLACZEGO NIE? – warknął zdenerwowany i wtedy właśnie klamka ustąpiła, drzwi otworzyły się, a kłócąca się para wpadła do komnaty.
Felicja podskoczyła i wyjrzała znad litewskiego ramienia. Taurys również spojrzał na drzwi. Momentalnie mina mu zrzędła na widok białowłosego chłopaka, a kiedy Felicja puściła go posłał mu pełen nienawiści wzrok.
- Gilbert?
Po pokoju rozniósł się cichy głos Polski. Spokojny, cichy i lekko zdziwiony głos. Absolutnie nie przepełniony negatywnymi uczuciami, którymi darzyły Zakon dwie pozostałe nacje, patrzące teraz na siebie zaskoczone.
Albinos wreszcie drgnął i podszedł do sofy, na której siedziała Polska i Litwa, nie zapominając o odwzajemnieniu nienawistnego spojrzenia mężczyźnie. Byli sąsiadami i szczerze – nie polubili się od początku.
W tym czasie Litwin wstał i odchrząknął.
- Felicjo -powiedział suchym i wypranym z emocji głosem.- Pójdę już.
- Zostań. – brzmiało bardziej jak żądanie niż prośba. Złapała go za rękę i pociągnęła lekko z powrotem na kanapę.
- Nie, muszę iść. – na ten gest uśmiechnął się lekko i pogładził kciukiem jej dłoń. Zrobił to dlatego, że chciał i mógł, a kątem oka widział wstrętną minę Zakonu. – Król prosił mnie do siebie.
Uciął krótko rozmowę zgrabnym kłamstwem.
- Panie wybaczą, do widzenia. – ukłonił się im, celowo zapominając o obecności chłopaka, zabrał swoje rzeczy i opuścił komnatę. Zanim to zrobił, posłał Elizaviecie spojrzenie trudne do rozszyfrowania, jednak kobieta wiedziała dobrze o co mu chodzi. Spuściła głowę i stanęła pod ścianą. Przecież to ona miała dopilnować, żeby nikt tutaj nie wchodził…
Gilbert klęknął i złapał jej obie dłonie.
- Co ty tutaj robisz…? – pociągnęła cicho nosem i zdała się na lekki uśmiech. Ścisnął mocniej jej ręce i powiedział posłusznie, niczym wierny sługa do swojej pani.
- Po prostu musiałem ciebie zobaczyć, Korono.
Jak zwykle, fatalny tytuł c':
Nawet nie wiem ile to było zmieniane, poprawiane i ile przeleżało w folderze z opowiadaniami ._. Ale daję, bo miszcz mi kazał... czy tam sugerował, no nieważne.
Tak, to jest z tej serii co ma być cała relacja Polski z Prusami. Wiem, nie ma Feliksa. Wiem.
Jak się wreszcie w sobie zbiorę to pododaję resztę i zacznę to pisać chronologicznie :'l

EDIT: poprawiona ta krew ;_; sorka
Add a Comment:
 
:iconthepolishone1:
thepolishone1 Featured By Owner Sep 10, 2013
Piekna sprawa...oby wiecej takich kochana!! :D
Reply
:iconmuffinekjagodowy:
MUFFINEKJAGODOWY Featured By Owner Sep 8, 2013
Jakoś tak dziwnie. Mimo zamierzenia sytuacji, kłótnia na schodach prowadziłaby raczej do PruHuna, którego lubię bardziej :/ Ten fanfic mi poprostu nie podszedł, bo nie pasuje mi PrusPol w tym kontekście, a już na pewno nie Polska jako cicha i drobna...
Reply
:iconbrioszka:
brioszka Featured By Owner Oct 19, 2013  Hobbyist
Nic dziwnego, że miałaś takie wrażenie c: Jest to bardzo mały kawałek większej części, której jestem w trakcie pisania. Dodaję takimi urywkami, bo tak jest mi po prostu łatwiej xD Niestety nie mam tyle czasu, aby go poświęcić na pisanie i tak to potem jest.
Ale jeśli mam troszku zaspojlerować - będzie jeszcze gro PruHuna... c:


Reply
:iconalexsissimba:
AlexsisSimba Featured By Owner Aug 26, 2013  Hobbyist Artist
no rewelka czekałam na takie coś xD

nie będę się rozgadywać, ładnie napisane logiczne i wgl pięknie i cacy
i urwane w tak perfidnym momencie xD
Reply
:iconbrioszka:
brioszka Featured By Owner Aug 27, 2013  Hobbyist
Ehuehue :> Miło mi, że się podobało~
Reply
:iconkarcia19:
karcia19 Featured By Owner Aug 26, 2013
No własnie z tą słowiańską krwią litewską bym nie przesadzała, bo owszem przejął niektóre zwyczaje, ale do końca się wykłócał, że jest Bałtem :D
A tak poza tym to opowiadanie fenomenalne i bardzo mi się spodobał wątek Jadwigi, LietPol Heart , no i jeszcze PrusPol z perspektywy Gilbcia :happybounce:
Cud, miód i Felicja ~!
Reply
:iconbrioszka:
brioszka Featured By Owner Aug 26, 2013  Hobbyist
No, już poprawiłam ;  ; Miło słyszeć, że się podobało! ;u;
Reply
:iconkarcia19:
karcia19 Featured By Owner Aug 26, 2013
Jasne ~! A mam pytanko zamierzasz pisać drugą część ? :D
Reply
:iconbrioszka:
brioszka Featured By Owner Aug 26, 2013  Hobbyist
Będzie i druga, i trzecia, i trzydziesta czwarta część (optymistycznie będzie tego JESZCZE więcej). Mam w planach zrobić z tego coś mega dużego i opisać relacje Feli z Gilbertem aż do... dzisiaj ;u;
Póki co mam "rozplanowane" wszystko do pierwszego rozbioru. Muszę się na nowo wczytać i wgryźć w temat i jakoś to sensownie obmyślić ;A;
Reply
:iconkarcia19:
karcia19 Featured By Owner Aug 26, 2013
Naprawdę ?! O,O To Zagilbiście :iconprussiaplz:
Juz nie mogę się doczekać kolejnych części, szczególnie, że bezie ich tyyyyle ^^
Reply
Add a Comment: